WILEŃSKA HALKA; po uwerturze było już tylko lepiej
2015-07-09 12:01:23

No i wróciłam do koncertowego życia za sprawą XI Festiwalu Muzyki Polskiej. Jeszcze z trudem ale dotarłam na inaugurację festiwalu by posłuchać - pierwszy raz w życiu - pierwotnej, wileńskiej wersji Halki Stanisława Moniuszki. W Teatrze im. J. Słowackiego jej koncertową prezentację poprowadził Jan Tomasz Adamus z Chórem Polskiego Radia, Capellą Cracoviensis oraz solistami: Wiolettą Chodowicz w tytułowej partii, Michałem Partyką jako Januszem, Lukášem Zemanem - Jontkiem, Marzeną Lubaszką - Zofią, Ryszardem Kaulsem - Cześnikiem i Sebastianem Szumskim - Marszałkiem.

Taki kontakt z prototypem dobrze znanego dzieła to ciekawe doświadczenie. Wileńska Halka jest dobrze napisana, ale rozbudowanie dzieła przez kompozytora po dziesięciu latach wyszło mu jednak na dobre. Dodane arie i ensemble przydały barw bohaterom, pogłębiły ich portrety psychologiczne. W czteroaktowej operze nastąpiły też pewne retusze tekstowe. Nie wiem wprawdzie dlaczego teść Janusza w wileńskiej wersji będący Cześnikiem awansował w wersji warszawskiej na Stolnika, ale inne korekty wydały mi się słuszne, np. w arii Halki zmiana suki ze szczeniętami na ptaka z pisklętami itp. itd.   
Środowa prezentacja opery Moniuszki nie była pozbawiona usterek. Po raz kolejny przekonałam się, że początkowy recytatywny motyw w instrumentach dętych jest chyba jednym z trudniejszych w literaturze muzycznej, bo czy to na starych instrumentach (na takich grała Capella Cracoviensis) czy to na współczesnych (jak choćby w Operze Krakowskiej) z reguły jest prawidłowo zagrany dopiero za kolejnym powtórzeniem. W ogóle uwertura zagrana była z dziwnym skrępowaniem i z drobnymi usterkami tekstowymni. Na szczęście potem już było tylko lepiej. Ładnym, okrągłym dźwiękiem śpiewał Chór Polskiego Radia przygotowany przez Szymona Wyrzykowskiego. Bohaterką wieczoru była Wioletta Chodowicz bez zarzutu władająca pięknym w barwie głosem, budująca wzruszającą postać nieszczęsnej góralki. Dobrymi jej partnerami byli Michał Partyka i Lukáš Zeman. Z przyjemnością słuchałam Ryszarda Kalusa i Sebastiana Szumskiego. Pomyłką okazała się Marzena Lubaszka w partii Zofii. Gorliwie prezentowała piękne nogi, wolałabym jednak by więcej uwagi poświęciła właściwej intonacji.
                                                                             Anna Woźniakowska


Więcej:
GOSPEL; pełnia artystycznej satysfakcji2019-01-19 10:02:55
SZTUKA NAJWYZSZEGO LOTU; Bruckner był chwilami zwiewny2019-01-18 14:20:18
KARNAWAŁ PO WŁOSKU; radość i zabawa 2019-01-12 11:08:15
W NOWY ROK Z MUZYKĄ; za tę interpretację gorąco śpiewaczkę oklaskiwałam 2019-01-02 11:06:04
NA BOŻE NARODZENIE; śpiew służy zdrowiu2018-12-28 13:59:52
WYSTAWA I KONCERT; to pozostanie w pamięci słuchaczy2018-12-11 18:03:33
LUBICZ 48; oby tak dalej! 2018-12-09 10:21:05
PUCCINI I VERDI; Jubilatowi życzymy jeszcze długich lat artystycznej aktywności2018-12-08 11:04:15
MUZYKA AMERYKAŃSKA; było barwnie i energetycznie2018-12-01 19:01:54
NA STULECIE NIEPODLEGŁOŚCI; te koncerty to ewenement2018-11-30 10:20:35