Tancerze z Kandy, czyli Sri Lanka na ludowo
2014-03-22 10:32:46

POLSKA MUZA PATRONUJE

Poznając nowe miejsca nigdy nie należy ograniczać się do rekomendacji przewodników, plaż, czy sklepów z pamiątkami. Wszystko to jest fajne i ważne, ale by wywieźć z dalekiego świata nieco więcej niż opaleniznę lub ładnie zapakowane souveniry, trzeba spróbować zaglądnąć do korzeni tego zakątka. Poznać ludowość, wpływy, wierzenia i kolory. I nie chodzi tu o głębokie studiowanie antropologii kulturowej kraju, a o poświęcenie odrobiny czasu oraz niewielkiej kwoty na bilet i po prostu obejrzenie spektaklu. Bo to taki moment, kiedy tubylcy chcą pokazać gościom to, co od wieków było dla nich najważniejsze. I choć zawsze trzeba na to spojrzeć przez pryzmat stylizacji pod publiczność, to  w dalszym ciągu warto, bo niezwykle trudno jest wziąć udział w autentycznych obrzędach ludowych, gdy dane miejsce odwiedza się tylko na chwilę.

Sri Lanka jest malutką wyspą, ale z bardzo bogatą historią i dzięki temu jej muzyka stałą się niezwykle ciekawym przykładem syntezy wielu kultur, sąsiadujących bliżej lub dalej z tym krajem. Istotne znaczenie mają tu praktyki ludowe, oparte na elementach ceremonii, w przeplatających się na wyspie wierzeniach czterech potężnych religii świata: buddyzmie, hinduizmie, chrześcijaństwie i islamie. A wszystko to uzupełnione zostaje rytmami afrykańskimi, muzyką portugalską (przemycaną w czasach kolonialnych), czy też hinduskim stylem Bollywood.

Najbardziej popularnym na Cejlonie – otwartym dla szerokiej publiczności – spektaklem folklorystycznym, jest pokaz tańców w Kandy – mieście zwanym lankijską kolebką kulturalną. Każdego dnia po południu, zbierają się ludzie z całego świata, by obejrzeć Tancerzy z Kandy. Na zespół jednak składa się dużo więcej wykonawców niż sami tancerze, bo występują również akrobaci, komicy, śpiewacy, instrumentaliści, żonglerzy i tzw. teatr ognia. Niemal wszystkie te występy (poza wstępem i zakończeniem) odbywają się w różnorodnych rytmach wybijanych przez bębniarzy, będących tłem do kolażu prezentacji z różnych okresów i regionów Sri Lanki.

Taniec Kandyjski  był – początkowo –  regionalną tradycją centralnej części wyspy. Z czasem jednak pojawili się choreografowie, którzy z czysto obrzędowego gruntu przenieśli go na grunt artystyczny. Nieco uprościli, dopracowali i upowszechnili poprzez wprowadzenie tancerzy na scenę publiczną, a przedstawienia te wzbogacane były stopniowo o tańce z innych obrzędów i obszarów w kraju. Powszechnie dostępne spektakle miały też spory wpływ na zmniejszenie barier kastowych wśród miejskiej publiczności, gdyż ich program był na tyle łatwy do odbioru, że pojawiało się coraz większe zainteresowanie tematem wśród bardzo odmiennych społeczności.

Dzięki temu w dzisiejszych czasach każdy ma okazję zobaczyć wybrane elementy lankijskiego folkloru. Dlatego podczas przedstawienia pojawiają się zarówno mężczyźni w tańcach przeznaczonych tylko dla przedstawicieli płci męskiej (np. Taniec Kandyjski, Taniec Ves), jak i kobiety w inscenizacjach, które mogły wykonywać np. Taniec Pawia, Taniec Światła. I choć role mężczyzn  pod względem obrzędowym były dużo istotniejsze, to wydawali się dużo mniej przygotowani do występu, który miałam okazję oglądać. Wciąż byli niezgrani rytmicznie, szczególnie w elementach choreograficznych. Panie za to dużo wdzięczniej i z większym zaangażowaniem wykonywały swoje partie, więc zdecydowanie przyjemniej oglądało się ich popisy. Natomiast role męskie w przypadku występów akrobatycznych i zręcznościowych wykonywane były bez zarzutu i nagradzane gromkimi brawami. I choć dawało to momentami wrażenie przenoszenia się do cyrku objazdowego, to bardzo strojne i egzotyczne kostiumy przypominały, iż jest to spektakl obcej nam kultury i cieszyły oczy swoją oryginalnością.

Trudno jest krytykować przedstawienia, do których nie ma się częstego odniesienia, czy tez ogromnej wiedzy etnograficznej danego regionu. Dla Europejczyka taki spektakl zawsze będzie czymś wyjątkowym  i – sama możliwość wzięcia w nim udziału – swoistym wyróżnieniem. Więc choć nie sposób pominąć tu rażącą niedokładność w występie tancerzy płci męskiej – wynikającą prawdopodobnie z rutyny i braku odpowiedniego przygotowania do stosunkowo prostych kroków (w przeciwieństwie do ról akrobatów, czy innych zręcznościowych wystąpień) – to całościowo wieczór jest tak niezwykły, że zostaje w pamięci na bardzo długo. Ułatwia poznanie kolejnych aspektów kulturalnych i wierzeniowych narodu o diametralnie innej mentalności od tej dobrze nam znanej. Inspiruje i zachęca do głębszego eksplorowania, a przede wszystkim uczy tolerancji i otwartości umysłu, czyli elementów, które – w dobie świata rozwijającej się cybernetyki – często bywają uśpione.

Gorąco polecam odkrywanie innych kultur na własną rękę.

Ewa Wilczyńska-Saj

Fot. Ewa Wilczyńska-Saj

Przedstawienie: Tancerze z Kandy,

Young Men’s Buddhist Association, Kandy, Sri Lanka

Codziennie, godz. 17:30

Album:



Więcej:
Modernistyczny wieczór muzyczny w Ognisku Polskim2014-03-20 21:35:57
Poszukiwanie tanga w dzisiejszym Buenos Aires2013-08-09 15:51:05
Prawda, która uśmierca...2013-05-25 21:12:40
Najnowszy paryski Zygfryd2013-04-12 17:00:42
Tajemnicze brzmienia przełomu stuleci w Notre Dame2013-03-23 21:40:07
Klubowa „Traviata”2010-03-29 20:46:50
„Halka” Eweliny Pietrowiak2010-03-17 21:58:11
On, Ona i On czyli Roger w Barcelonie2009-11-09 00:37:23