Polskę musimy sobie stworzyć sami...
2013-11-15 20:18:04

To był jeden z zimnych listopadowych wieczorów. Było już dawno po zachodzie słońca. Nieprzyjazny zimny i wilgotny wiatr wdzierał się za kołnierze płaszczy. Pomimo tej odstręczającej aury na korytarzach Opery Krakowskiej wrzało. Temperatura była bardzo wysoka i to nie tylko za sprawą dużej ilości osób, które po brzegi wypełniły salę, ale także za sprawą nastrojów. Dało się odczuć radosne uniesienie i ciekawość, jak potoczy się to, co za kilka minut miało wydarzyć się na scenie. Wszystko za sprawą niezwykłych, acz doskonale znanych krakowskiej publiczności gości. Otóż 13 listopada w Operze Krakowskiej zagrał słynny Możdżerowski dream team.  Po krótkim wstępie w końcu rozpoczęło się to, na co wielu tak długo czekało. W burzy oklasków zza kulis wyłonił się uśmiechnięty Leszek Możdżer. Tego wieczoru towarzyszyli mu szwedzki kontrabasista, Lars Danielsson, oraz izraelski perkusista, Zohar Fresco. Przez ponad półtorej godziny rozbrzmiewał przede wszystkim materiał z najnowszej płyty muzyków, zatytułowanej Polska. Publiczność była skupiona i wpatrzona w artystów, którzy z dużą swobodą, w świetle dyskretnych świateł prezentowali... siebie. Muzyka bowiem obnaża ludzi, pokazuje to wszystko, co noszą w środku.

Możdżer-Danielsson-Frescofot. Archiwum artystów

Za projekt Polska odpowiedzialny jest przede wszystkim Leszek Możdżer. Skąd taki tytuł? Przecież muzyka ta nie różni się tak bardzo od tego, co Trio prezentowało na wcześniejszych albumach. Na temat tytułu można spekulować. W ostatniej rozmowie u Kuby Wojewódzkiego Możdżer zapytany o to, jaka jest Polska, odpowiedział, że taka, jaką sobie ją stworzymy. On ją stworzył i dał upust swoim odczuciom, pragnieniom i wizjom w tytułowym utworze, który z ogromną siłą rozbrzmiał na scenie. Polska Możdżera jest żywiołowa, po brzegi wypełniona radością, mieniąca się wieloma barwami. Dźwięki, jakie ją tworzą są soczyste, precyzyjne, kreujące melodię, która przykuwa uwagę. Taką Polskę stworzył dla siebie Możdżer, a w porozumieniu z nim muzycy reprezentujące inne kraje i odmienne kultury. Porozumienie tym bardziej zadziwiające, że przeradzające się we wręcz symbiotyczną zależność. Ich współpraca podczas całego koncertu była perfekcyjna.

Zanim jednak zostaliśmy porwani w świat Polski usłyszeliśmy dwie kompozycje autorstwa Fresco. Oprócz dźwięków instrumentów rozbrzmiał w nich niezwykły głos perkusisty. Głos, którego ja osobiście chciałam dłużej słuchać, gdyż było w nim coś szalenie pociągającego i mistycznego. Sam artysta, z mistrzostwem posługujący się przeróżnymi perkusjonaliami, robił niesamowite wrażenie. Nie będę zapewne pierwszą, która porówna go do szamana, który wygrywanymi przez siebie dźwiękami i rytmami wyznacza ścieżkę ku innej rzeczywistości. Nie gorzej zaprezentował się Danielsson. Byłam oczarowana jego dwiema kompozycjami: Africa i Spirit. Przenosiły one w zupełnie inny klimat, były bardziej refleksyjne i delikatne. Tę pierwszą tworzyły ciepłe barwy, radość i optymizm. Była kojąca i miękko otulająca ciało. Inaczej było w Spirit. Tutaj muzycy przystanęli na chwilę, zadumali się, zafundowali publiczności chwilę refleksji. Pięknie i lirycznie brzmiał tu kontrabas Danielssona i melancholijny fortepian Możdżera. Nie ukrywam, że urzekła mnie wrażliwość kompozycji Danielssona, ich delikatność, liryzm, subtelność i czar. Zafascynował mnie jeszcze jeden utwór, tym razem autorstwa Możdżera, zatytułowany Norgon. Moją uwagę przykuł grający tym razem na wiolonczeli Danielsson., który z ogromnym wyczuciem towarzyszył pianiście. Było coś tajemniczego w jego grze, coś, co nie pozwalało mi oderwać od niego oczu. Niestety, nadeszła ta znienawidzona przez koncertową publiczność chwila oznajmiająca koniec...

Nie muszę wspominać, że nie obeszło się bisu, a nawet kilku. Usłyszeliśmy między innymi Asta, który to utwór publiczność od razu rozpoznała i obsypała brawami. Ten tajemniczy, a nawet mroczny na początku kawałek stopniowo zyskuje coraz jaśniejsze brzmienia.

Muzycy stworzyli na scenie niesamowity klimat. Stało się tak nie tylko dzięki ich umiejętnościom, ale także dzięki radości, z jaką grali. Scena była dla nich naturalną przestrzenią, widać było, że dobrze się na niej czują. Sam Możdżer, zapowiadając utwory, bez skrępowania, z dużą swobodą opowiadał anegdoty, żartował, co sprawiało, że bariera dzieląca publiczność i artystów topniała.

Żal było opuszczać rozgrzane emocjami wnętrze Opery i zanurzyć się w zimnym i wilgotnym mroku. Jednak w głowie wciąż brzmiały dźwięki usłyszane podczas koncertu. Myślę, że nie tylko w mojej głowie, ale wszystkich, którzy wracali do swoich domów po tak dobrym koncercie. Pozostaje podziękować organizatorom wydarzenia: Śródmiejskiemu Ośrodkowi Kultury i Agencji Muzycznej TOMLA.


Maria Zimny


Więcej:
FMF: Koncert Disneya: Piękna i Bestia2018-06-03 11:27:21Dzień Dziecka z 11. Festiwalem Muzyki Filmowej w Krakowie
11. FMF rozpoczęty! Krzysztof Penderecki patronem Sali Audytoryjnej Centrum Kongresowego ICE Kraków!2018-06-03 11:05:39Uroczystą galą Penderecki2Cinema zainaugurowaliśmy jedenastą edycję Festiwalu Muzyki Filmowej w Krakowie.
Fidelitas - Suita Lubelska. Teatr Muzyczny w Lublinie2018-04-10 08:39:36Widowisko jest polskim i wysoce udanym, musicalowym połączeniem historycznego libretta z dynamiczną, zróżnicowaną muzyką i ciekawą choreografią.
Misteria Paschalia: Seraficko i melancholijnie2018-03-31 23:06:32Koncerty trzeciego dnia Festiwalu Misteria Paschalia zaprezentowały pełne spektrum angielskiej muzyki renesansowej: religijnej i świeckiej.
Misteria Paschalia: Muzyka dla Elżbiety i taniec dla duszy2018-03-31 23:02:45Ognistoruda, schowana za zasłoną pudrów, kryz i klejnotów Elżbieta była nie tylko wielką władczynią, ale i wielką miłośniczką oraz mecenaską sztuki.
Festiwal Opera RARA: Chłopcy malowani2018-01-24 23:51:00Angielski baryton Christopher Maltman, któremu przy fortepianie towarzyszył Joseph Middleton, śpiewał bowiem o milionach, ale – dzięki doskonałej interpretacji – za każdym razem przedstawiał tragedię jednostki.
Festiwal Opera RARA: Czy Charpentier nie dokończył opery?2018-01-24 23:49:16„Zostań z nami na zawsze, o cudowne wrażenie tego głosu, co wzrusza, zachwyca, urzeka”! – prosili mieszkańcy mitologicznych zaświatów, oczarowani śpiewem Orfeusza, a za nimi publiczność zgromadzona w Teatrze im. J. Słowackiego w Krakowie, nie mniej olśniona sztuką gości z Francji.
Festiwal Opera RARA: Kamienie i skrzydła u ramion2018-01-22 12:13:12Na ten wieczór się czekało: intrygujące tytuły, obiecujący wykonawcy, wreszcie pierwsza z dwóch inscenizacji przygotowanych specjalnie dla festiwalu.
Festiwal Opera RARA: Gdzie jest piekło?2018-01-22 12:11:35Prawdziwym misterium można by określić koncert „Enfers” („Piekła”) otwierający w Centrum Kongresowym ICE Kraków tegoroczny festiwal Opera Rara. Już choćby przez same jego ramy – efektowne i symboliczne: zaciemnienie sceny i widowni na początku oraz rozjaśnienie na końcu.
Kobieta zmienną jest, czyli Sinfonietta Cracovia wraz z Soyoung Yoon i Amelią Maszońską2017-07-29 09:04:28relacja z finałowego koncertu Sinfonietta Festival